Procedury Ratownicze

Wstęp

Na przestrzeni ostatnich lat pojęcie „procedura ratownicza” stało się w naszym Kraju niezwykle popularne. Przyczyn popularności jest wiele, do podstawowych należy wpływ na świadomość społeczną środków masowego przekazu. Kredyt zaufania, jakim obdarzone są wszelkie sformalizowane postacie działań jest praktycznie nieograniczony. Najważniejszym kryterium jest domniemanie legalności i trafności podjętych decyzji w toku realizowanych procedur, z którymi potocznie utożsamia się autorytet doświadczenia i nauki.
Niemalże przy każdej większej akcji ze strony dziennikarzy pada pytanie – czy czynności ratownicze były prowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami? Odpowiedź potwierdzająca w znacznym stopniu łagodzi, lub często wręcz ucina spekulacje na temat prawidłowości i skuteczności prowadzonych działań. Wobec tego nie jest niczym dziwnym, że wewnątrz różnych środowisk zawodowych powiązanych z ratownictwem można dostrzec narastającą chęć do budowania i rozwijania procedur ratowniczych. Jednak to nie jedynie presja społeczna wywołuje tą potrzebę. Budowanie procedur bywa często ważnym warunkiem postępu w organizacji.
Z drugiej strony należy podkreślić, że nie na każdym etapie rozwoju i nie we wszystkich okolicznościach procedury są przydatne. Można wskazać szereg sytuacji, w których ich stosowanie blokuje lub ogranicza skuteczność działania. Generalnie można zauważyć, że wprowadzanie procedur najwięcej korzyści dla organizacji daje w początkowym okresie rozwoju, który można określić mianem „wychodzenia z chaosu”. Na dalszych etapach ich znaczenie maleje lub wręcz działa hamująco, szczególnie, gdy przyjmują postać rutyny. Paradoksalnie, doniosłe przemiany wielu różnych dziedzin życia i gospodarki często polegały na przełamaniu głęboko zakorzenionych reguł, standardów i procedur.
Jeśli procedury działania mają tak duże znaczenie dla instytucji, jakie kroki należy przewidzieć w procesie ich tworzenia, czy istnieją błędy, które można popełnić, a jeśli tak, jak starać się te błędy eliminować?

Procedura i perspektywa

Dla zachowania jednoznaczności rozważań warto przywołać pojęcie procedury. Punktem wyjścia w tych rozważaniach niech będzie definicja procedury podana w Słowniku Języka Polskiego: "Procedura to unormowany przepisami, zwyczajami sposób prowadzenia, załatwiania jakiejś sprawy, tok, tryb, przebieg czegoś. Może być obowiązująca, prosta, skomplikowana, zawiła, złożona".
Odnosząc tę definicję do praktyki należy wnioskować, że procedury ratownicze:

  • powinny być zgodne z przepisami, zasadami (zwyczajami) postępowania ratowniczego, dostosowanymi do społecznych oczekiwań, rozwiązań organizacyjnych, możliwości, doświadczeń, a także wymogów ekonomicznych,
  • by mogły być unormowane i obowiązujące, muszą być definiowane w oparciu o aktualną wiedzę, zweryfikowaną praktykę i wdrożone,
  • muszą realizować precyzyjnie określony cel we wskazanej dziedzinie,
  • powinny zawierać czytelny, unormowany algorytm określający czynności do wykonania przez poszczególne osoby służący do osiągnięcia wskazanego celu,
  • muszą uwzględniać złożoność procesów i czynników mających wpływ na realizowane zadanie i w związku z tym mieć mniej lub bardziej złożoną strukturę,
  • muszą podlegać ciągłej ocenie i korektom.

Wobec powyższego - procedurą ratowniczą jest zgodny z przepisami, oparty na wiedzy i doświadczeniu algorytm postępowania o ustalonej strukturze, opisujący sposób uzyskania określonego celu ratowniczego.
W toku dalszych rozważań często stosowane będzie pojęcie perspektywy, które należy rozumieć jako liniowy sposób utraty informacji w miarę oddalania się obserwatora od przedmiotu. Przedmiotem w tym przypadku będzie sytuacja objęta celem procedury, zaś oddalanie obserwatora, to w zależności od kontekstu: poziom dowodzenia, funkcja, lub szczebel decyzyjny. Zaczerpnięcie tego pojęcia ze sztuki i architektury daje dużo korzyści dla praktycznych rozważań w dziedzinie procedur ratowniczych. Używając perspektywy jako narzędzia, można zapobiec wielu podstawowym błędom w czasie ich projektowania. Patrząc bowiem z perspektywy różnych osób zaangażowanych w likwidację nieporządanego zdarzenia (pożar, wypadek, susza, itd.) widać wyraźnie różnice w ilości i jakości potrzebnych im informacji, randze i zasięgu ich decyzji.
Dla przykładu, obserwując wypadek drogowy oczyma prezydenta miasta jego perspektywa ogranicza się do minimalnej ilości faktów. Znacznie szerzej tą sytuację analizuje komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej, natomiast najbardziej drobiazgowo musi ją analizować kierujący akcją ratowniczą.
Każdy szczebel decyzyjny musi otrzymać procedurę adekwatną do swojej perspektywy. Bardzo częstym błędem jest tworzenie procedur uniwersalnych, gdzie przeplatają się wzajemnie zagadnienia z różnych perspektyw.

Problem legalizmu

Wśród kłopotów, na które można się natknąć w trakcie opracowywania procedur, poważną rolę odgrywa problem legalizmu. Jak określa definicja - procedura powinna być zgodna z obowiązującymi przepisami prawa. Co zrobić w sytuacji, gdy tego warunku nie można w pełni zrealizować? Częstą praktyką jest pomijanie rzeczywistości i sztywne trzymanie się w procedurze litery prawa. Taka postawa łatwo może prowadzić do błędów. Bardzo prostym przykładem pułapki, jaką może stwarzać legalizm jest hipotetyczna procedura działań gaśniczych w wieżowcach mieszkalnych wyposażonych w tzw. suche piony. Rygorystyczne zaufanie do przepisów prawa w tym przypadku, wskazywałoby oparcie procedur na wykorzystaniu tej instalacji w celu usprawnienia i przyśpieszenia czynności gaśniczych. Oczywiście, głęboko zakorzeniona wiedza, wynikająca z doświadczenia oraz zdrowy rozsądek, z pewnością szybko pozwoliłby wyłapać ten błąd. Dewastacja instalacji suchych pionów, która powoduje konieczność stosowania doraźnych rozwiązań zastępczych, jest na tyle powszechna, że ten problem wydaje się czysto teoretyczny. Jednak, czy w każdym przypadku rozstrzyganym przez tworzącego procedurę sytuacja będzie podobnie jasna i łatwa do wychwycenia? Z całą pewnością nie. Istnieje bardzo wiele problemów, które opierając się postawie legalizmu, nie wywołują tak oczywistych skojarzeń. W tym miejscu można przywołać inny przykład, związany z bardzo niechętnie poruszaną sprawą wykorzystania wind w budynkach (nie chodzi o wyspecjalizowane dźwigi ratownicze). Oczywistością jest zakaz używania wind podczas prowadzenia działań ratowniczych i gaśniczych. Można z łatwością przeprowadzić wywód na potwierdzenie tej tezy. Taki zakaz jest skrupulatnie podkreślany podczas wszelkich szkoleń. Wystarczy jednak wziąć udział w kilku poważniejszych zdarzeniach, żeby przekonać się, że ten zakaz jest z równą determinacją łamany. Zrealizowanie zamiaru taktycznego w wielu sytuacjach byłoby w praktyce niemożliwe. Nadużywanie klauzuli „wyższej konieczności” w tym przypadku stwarza dowodzącemu akcją pozory legalnego działania. Prawdopodobnie aż do momentu wystąpienia jakiegoś dramatycznego wypadku, który skupi cały problem na przypadkowym dowódcy i wywoła powszechną dyskusję. W tym miejscu pojawia się dylemat - czy procedura powinna być „ślepa” na praktykę i lansować jedynie legalizm, czy wręcz odwrotnie – powinna podawać rozwiązania, w oparciu o wiedzę techniczną i zasady bezpieczeństwa, które w tym przypadku, mogą jednak podważać prawo. Pierwsze podejście (legalistyczne) z pewnością w praktyce niczego nie rozwiązuje. Jest jednak proste i bezpieczne dla tworzącego procedurę. Daje wyłącznie gwarancję legalizmu papierowego dokumentu. Taka procedura będzie nadal skrycie łamana z ryzykiem dla dowódcy i ratowników. Drugie podejście wymaga natomiast poszukania i sformułowania akceptowalnego rozwiązania. A gdy takie powstanie, poszukiwanie drogi dostosowania obowiązującego prawa.
Dla podanego przykładu, powołując się na wieloletnie doświadczenie ratowników ze Stanów Zjednoczonych można wskazać wariant rozwiązania. Jest to procedura, szeroko opisywana w literaturze [3 (s.127), 4 (s.101, 15], będąca również legalnie praktykowana. W uproszczeniu można ją przedstawić następująco:
1. Nie wolno pod żadnym pozorem używać wind do czynności rozpoznania pożaru.
2. Windy nie można używać dopóki dowódca nie stwierdzi, że: szyb windy nie będzie wykorzystywany jako kanał oddymiający, oraz, że jest on poza strefą oddziaływania pożaru.
3. Użycie windy jest dopuszczalne przy bezwzględnym zachowaniu następujących zasad:

  • tylko przeszkoleni ratownicy mogą użytkować windę,
  • windą mogą przemieszczać się wyłącznie ratownicy wyposażeni w aparaty powietrzne, sprzęt łączności, oświetleniowy i burzący, gwarantujący awaryjne wydostanie się z windy w każdych warunkach,
  • ratownicy mogą przemieszczać się windą maksymalnie do trzeciej kondygnacji poniżej pożaru,
  • musi być prowadzona pełna ewidencja użytkowania windy: wejść, wyjść, wyposażenia ratowników, oraz czasu, przez odpowiedzialną i przeszkoloną osobę. Do obowiązków tej osoby należy także prowadzenie łączności, nadzór nad wyłącznikami energii elektrycznej i organizowanie awaryjnych działań ratunkowych,
  • moment otwarcia drzwi windy musi być ubezpieczany przez ratowników wewnątrz kabiny, zapewniający unieruchomienie drzwi (najczęściej przy pomocy klinów)w sytuacji awaryjnej,
  • muszą istnieć pozostałe towarzyszące procedury związane ze szkoleniem, organizowaniem grup szybkiego reagowania, i inne.

Powyższy opis jest niepełnym streszczeniem prawdziwej procedury. W rzeczywistości zawiera ona znacznie więcej szczegółów. Ważne jest także, że istnieje wiele wersji tej procedury, co jest pochodną praktykowanego w Stanach Zjednoczonych systemu procedur [1, 2 ,17].
Z powyższego wynika, że łącząc legalizm z praktyką można tworzyć bardzo zaawansowane procedury, które z jednej strony opierają się na wiedzy, z drugiej wychodzą na przeciw oczekiwaniom realizujących je ratownikom. Inaczej mówiąc dochodzi do syntezy wiedzy jawnej i niejawnej. Takiemu działaniu może niestety nie sprzyjać problem centralizacji.

Problem centralizacji

Problem centralizacji wynika z modelu wytwarzania, dystrybucji i doskonalenia procedur. Każde z przyjętych rozwiązań ma swoje wady i zalety, które z różnych powodów mogą się również potęgować, między innymi w zależności od wspomnianej na początku referatu perspektywy. Istnieje kilka podziałów modeli przetwarzania wiedzy. Poczynając od modelu centralnego, poprzez coraz bardziej rozproszony, aż do całkowitej atomizacji. Model centralny zakłada, że cały system procedur jest oparty o jeden nadrzędny ośrodek. Pozostałe placówki funkcjonują jako filie (odbiorcy). Komunikacja w większości odbywa się jednokierunkowo: od centrum do filii. Zaletami takiego rozwiązania mogą być:

  • powszechna standaryzacja – jedno centrum zapewnia jednakowe standardy we wszystkich filiach,
  • nadzorowana jakość - znacznie łatwiej zapanować nad jakością centrum,
  • niski koszt – łatwiej w centrum skupić potencjał i nim zarządzać niż we filiach, tańszy może być przepływ kadr między filiami (standaryzacja zapewnia w miarę jednakową wiedzę), kontrola (weryfikacja realizacji jednakowych procedur jest tańsza),
  • przy odpowiedniej organizacji szybsze wdrażanie – utworzona procedura jest od razu wprowadzana równolegle w filiach.

Natomiast wadami modelu centralnego mogą być:

  • niekompatybilność uniwersalnych procedur do lokalnych uwarunkowań poszczególnych filii,
  • znaczne problemy z aktualizacją procedur - droga informacji musi pokonać szereg szczebli, żeby dotrzeć do centrum,
  • skłonność procedur do formalizmu,
  • opór i dezaktywizacja twórcza filii,
  • braki wiedzy niejawnej (doświadczenia) w procedurach,

W opozycji do centralnego, model rozproszony, zakłada istnienie filii jako mniej lub bardziej autonomicznych mikro-centrów, z ograniczonym funkcjonalnie nadrzędnym ośrodkiem, lub bez. Największą siłą modelu rozproszonego jest tworzenie potrzebnej, nowej wiedzy w szybkim tempie i na najniższym szczeblu, co na ogół sprzyja uwzględnianiu w szerszym zakresie wiedzy niejawnej, kosztem formalizmu. Niestety, model rozproszony jest także bardziej ryzykowny. Wymaga prowadzenia bardzo przemyślanej i aktywnej polityki nadrzędnego ośrodka, opartej na szerokiej działalności usługowo – doradczej oraz wiodącej - w tych obszarach, z którymi filie nie są w stanie sobie poradzić. Tu dobrze pasującym przykładem jest obszar procedur z zakresu ratownictwa medycznego. Mimo faktu, że ich realizacja nastawiona jest na najniższy szczebel wykonawczy (szczebel interwencyjny), z uwagi na specyficzny zakres wiedzy, nie byłoby możliwe zapewnienie odpowiedniego standardu tych procedur wytwarzanych w modelu rozproszonym (w filiach). Takie pułapki szczególnie dotyczą różnorodnych dziedzin techniki i wiedzy specjalistycznej. Jednaj generalnie, można zaryzykować pewne ogólne twierdzenie, uzależniające wybór modelu od perspektywy. Im dalsza perspektywa (wyższy szczebel organizacyjny), tym korzystniejsze jest stosowanie modelu centralnego. W miarę zbliżania perspektywy (w kierunku szczebla interwencyjnego), coraz większą skuteczność wykazuje model rozproszony.

Problem przekazywania treści

Treść procedury przede wszystkim musi w czytelny i wyczerpujący sposób przedstawiać sposób realizacji przedstawionego problemu. Istnieje wiele sposobów, przy pomocy których można to zadanie zrealizować. Najczęściej procedury przedstawiane są przy użyciu zapisu w języku naturalnym, do którego dołącza się często graficzną postać algorytmu. Większość współczesnych procedur jest wzorowanych na procedurach zarządzania jakością, które sugerują niektóre elementy organizacji dokumentu. Język naturalny jest w takim dokumencie czynnikiem dominującym. Z opisem procedury wiąże się wiele problemów. Często zapomina się, że język naturalny ma dużo istotnych ograniczeń. Przede wszystkim nie jest on wystarczająco precyzyjny, ma strukturę liniową, ułatwia ukrywanie niejasności pod ogólnymi sformułowaniami typu: „podać odpowiednią ilość” (a właściwie - ile?), „zastosować wymagane zabezpieczenia” (ale jakie?), „podjąć skuteczne działania”, „przekazać niezbędne informacje”. Takie związki frazeologiczne często wprowadzają więcej pytań niż wyjaśnień. Procedura w formie opisowej może być stosowana przy dużej perspektywie adresatów. Charakterystyczne dla wyższych szczebli dowodzenia jest pokonywanie etapów, osiąganie stanów. Takie cele nie wymagają precyzyjnych technicznych sformułowań, opartych na policzalnych wartościach. Całkiem odmiennie, procedura musi przedstawiać rozwiązanie problemu z bardzo bliskiej perspektywy. Można wręcz uznać, że język naturalny jest w tym przypadku drugorzędny.
W celu przedstawienia procesów i stanów, z uwzględnieniem pętli, zapytań i przetwarzania - stosuje się graficzne diagramy. Trzeba stanowczo stwierdzić, że stosowane dotychczas metody tworzenia diagramów są bardzo ubogie i uproszczone pod względem użytego języka formalnego. Algorytmy przedstawia się najprostszą, szkolną metodą, przy wykorzystaniu jedynie kilku symboli graficznych. Procedura najczęściej ogranicza się do podania jednego rodzaju diagramu przetwarzającego dane wejściowe na wyjściowe, najczęściej sekwencyjnie. Do zastosowań ratowniczych jest to sposób niewystarczający. Ratownictwo, w przeciwieństwie do procesów biurokratycznych przede wszystkim polega na wykonywaniu równolegle szeregu czynności zsynchronizowanych w czasie. Posługuje się wieloma urządzeniami, absorbuje wiele osób i odbywa się w złożonych, dynamicznych warunkach zewnętrznych, często w obliczu zagrożenia. Umiejętność przedstawienia wszystkich zależności wymaga stosowania wyspecjalizowanych narzędzi. […]

Problem wielowariantowości

Projektując procedury ratownicze, przy użyciu dowolnych narzędzi bardzo szybko pojawia się problem wielowariantowości. Wynika on z dwóch powodów:

  1. Duży udział niepewności towarzyszący działaniom ratowniczym.
  2. Niewłaściwe postawienie problemu.

Wybór właściwego sposobu działania jest uzależniony od szeregu czynników, dla których często nie jesteśmy w stanie określić prawdopodobieństwa ich wystąpienia, nie potrafimy także w pełni ustalić ich konsekwencji. W przypadku działań gaśniczych należą one do grup związanych z:
- parametrami pożaru,
- charakterystyką budowlaną obiektu
- charakterystyką użytkową obiektu,
- ratownictwem ludzi
- parametrami i dostępnością sprzętu gaśniczego i ratowniczego,
- przygotowaniem ratowniczym,
- warunkami zewnętrznymi.
Każda powyższa grupa obejmuje od kilkunastu do kilkudziesięciu zmiennych, które mogą wpływać na przebieg akcji, generując pojawianie się różnych losowych okoliczności zajścia, tworząc środowisko niepewności. W związku z tym, że czynniki są w większości niezależne od siebie, tworząc procedury, szybko natrafia się na komplikacje. Chcąc ogarnąć wszystkie możliwe warianty działań, trzeba uwzględniać wpływ poszczególnych czynników. Najczęściej prowadzi to do eksplozji kombinatorycznej rozwiązań w procedurze. Stąd tak ważna jest umiejętność właściwego stawiania problemów. Jest nierozsądną praktyką próba tworzenia procedur tak jak formułuje się problemy potocznie: pożar mieszkania, pożar stolarni, pożar teatru. Z uwagi na wspomniane czynniki już na wstępnym etapie tworzenia procedury, jej opracowanie okaże się niemożliwe. […]

Wnioski

Tworzenie procedur obejmujących dziedzinę ratownictwa jest procesem skomplikowanym i ciągłym. Powodzenie uzależnione jest od stworzenia funkcjonalnego systemu, umożliwiającego praktyczne stosowanie, doskonalenie (w tym także krytykę) i dystrybucję procedur. Jest wiele przykładów na świecie funkcjonowania ratownictwa w oparciu o procedury rozwijane od wielu dziesięcioleci. Chcąc nadrobić ten dystans czasowy warto na etapie projektowania systemu unikać typowych problemów, a także odważnie korzystać z nowoczesnych rozwiązań organizacyjnych i technicznych. Warto posługiwać się analogią z innych dziedzin życia i gospodarki. Korzyści ze sprawnie funkcjonujących procedur może być wiele, szczególnie - skokowa ewolucja jakościowa działań ratowniczych. Poza tym ich oddziaływanie może być znacznie szersze. Procedury mogą stać się źródłem aktywizacji środowiska ratowników, źródłem innowacji i postępu. Z drugiej strony nieumiejętnym działaniem można spowodować konserwację złych rozwiązań oraz stagnację rozwojową. […]

Literatura
1. A.V. Brunacini, N. Brunacini, Command Safety, Across the Street Productions, Inc. 2004 2. A.V. Brunacini, Fire Command, wydanie drugie, Across the Street Productions, Inc. 2002 3. V. Dunn, Command and Control of Fires and Emergencies, PennWell, New York 1999 4. R. C. Bingham, Street Smart Firefighting, Valley Press 2005 5. E. Mahoney Fire Suppression Practices and Procedures, Brandy, 1992 6. J. Angle, M. Gala, D. Harlow, W. Lombardo, C. Macoiba, Firefighting Strategies and Tactics, Delmar 2001 7. E. Yourdon, C. Arggila, Analiza Obiektowa i Projektowanie, WNT, Warszawa 2000 8. http://www.omg.org/cgi-bin/apps/doc?ptc/06-05-04.pdf 9. http://www.bpmn.org/ 10. http://www.bpmn.org/Documents/BPMN V1-0 May 3 2004.pdf 11. http://www.omgsysml.org/ 12. http://zdg.sgsp.edu.pl:8080/ 13. http://cmap.ihmc.us/ 14. E. de Bono, Jak myśleć sprawniej? Przewodnik myślenia innowacyjnego, Medium, Warszawa 1999 15. http://www.ci.phoenix.az.us/FIRE/20211.html 16. M. Plum, Błędy w taktyce - duże straty, EDURA, Warszawa 2005 17. Developing Effective Standard Operating Procedures, FEMA, 1999
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License